Muzeum Nietypowych Rowerów w Gołębiu: co zobaczyć, ile kosztuje i jak dojechać

Prom Janowiec – Kazimierz Dolny nie kursuje w sezonie 2026. Wisła jest rekordowo niska, operator zawiesił kursy przed majówką i ich nie wznowił. Samochodu nie przewiezie nikt — autem jedzie się objazdem przez most w Puławach, z Kijanki 52 km. Pieszych i rowerzystów w weekendy, mniej więcej 10:00–18:00, przewozi łódka. Stan przeprawy sprawdzisz u załogi: 602 858 898.

W większości muzeów tabliczka mówi „nie dotykać”. W Gołębiu pod Puławami jest odwrotnie: Józef Majewski wyciąga rower ze zbiorów, stawia go na alejce i patrzy, czy sobie poradzisz. Zwykle nie od razu.

Najważniejsze w 20 sekund

Muzeum Nietypowych Rowerów w skrócie

Bilet z przewodnikiem
25–30 zł / os. przy małej grupie
Sezon i godziny
1 IV – 31 X, codziennie 11–16
Z Kijanki
40 km · ok. 36 min, bez promu
Telefon przed wizytą
601 81 45 27 — konieczny

Zbiór, który wyszedł z warsztatu szkolnego

Majewski uczył przedmiotów zawodowych w szkole w Dęblinie. Rowery budował sam, pomagał budować je uczniom, przy okazji kupował i ratował stare konstrukcje. Uzbierało się ponad sześćdziesiąt jednośladów. Muzeum udostępnił zwiedzającym w połowie lat dwutysięcznych i do dziś oprowadza osobiście. Nie ma tam kasy biletowej, obsługi ani audioprzewodnika. Jest gospodarz, który mówi.

Sam nazywa swoją kolekcję jedyną taką w Polsce i Europie. Nie umiemy tego zweryfikować. Drugiego miejsca, gdzie kolekcjoner sadza gościa na własnoręcznie zbudowanym rowerze poziomym i pozwala mu się przewrócić, rzeczywiście nie znamy.

Nie ma tam kasy biletowej, obsługi ani audioprzewodnika. Jest gospodarz, który mówi.

Na czym da się pojechać

Rower poziomy. Jedzie się na wznak, z nogami wyciągniętymi do przodu. Mniejszy opór powietrza daje większą prędkość, tylko ruszenie z miejsca wymaga wprawy. Syn gospodarza pojechał takim wyścig na trzydzieści kilometrów i był piąty.

Rower galopujący. Siodło rusza się w pionie, więc pedałuje się i podskakuje jednocześnie. To zwykle pierwszy wybór dzieci.

Koło do treningu pilotów. Stalowa obręcz, w środku rower, całość obraca się o pełne trzysta sześćdziesiąt stopni. W połowie obrotu jedzie się głową w dół.

Riksza. Koła skręcają się jak w samochodzie, więc rodzic wozi dziecko po alejce bez większej gimnastyki. Sprzęt, po który zwykle sięgają dorośli, kiedy już im przejdzie wstyd.

Do tego bicykl z wysokim przednim kołem, rower zbudowany prawie w całości z tworzyw sztucznych i dwukołowiec pomyślany do ciężkich ładunków, który kiepsko trzyma się toru jazdy. No i rower turystyczny, ulubiony sprzęt gospodarza. Opowiada, że przejechał nim sześćset kilometrów ze Świnoujścia do Suwałk w trzy dni.

Stoi tam też rower marki Radius, o którym Majewski mówi, że należał kiedyś do Karola Wojtyły. Tego akurat nie sprawdzimy za pana Józefa, ale opowieść jest częścią zwiedzania.

Józef Majewski jedzie na rowerze poziomym przed muzeum w Gołębiu
Józef Majewski na rowerze poziomym
Gospodarz muzeum na bicyklu z wysokim przednim kołem
Gospodarz na bicyklu
Jazda na dwóch kołach balansowych przed muzeum
Jazda na kołach — trzeba balansu
Rower typu chopper ze zbiorów muzeum
Rower typu chopper ze zbiorów
Rower transportowy z butlą gazową — eksponat muzeum
Rower transportowy — jeden z eksponatów

Skąd się wziął rower poziomy i dlaczego zniknął z wyścigów

To nie jest wynalazek z podwórka. 7 lipca 1933 roku Francis Faure przejechał na rowerze poziomym 45,055 kilometra w godzinę i pobił rekord świata. Maszynę o nazwie Vélocar zbudował francuski konstruktor Charles Mochet. Rok później Union Cycliste Internationale ustaliła przepisy określające położenie siodła, pedałów i kierownicy względem ciała zawodnika, co wypchnęło rowery poziome z zawodów. Wynik Faure’a przeniesiono do osobnej kategorii i tam został.

Powód przewagi jest prosty. Leżący zawodnik ma mniejszy przekrój czołowy, a powyżej trzydziestu kilometrów na godzinę większość siły idzie już na rozpychanie powietrza. Plecy opierają się o oparcie, więc nogi nie tracą energii na utrzymywanie pozycji. Za to ruszanie z miejsca i wolna jazda są trudniejsze, bo nie da się balansować ciężarem ciała. Na tym właśnie potyka się większość gości przy pierwszej próbie.

Majewski tłumaczy to na miejscu, przy konkretnej ramie, a potem oddaje kierownicę.

Ile to kosztuje

Cennik jest ułożony odwrotnie niż w większości muzeów: im większa grupa, tym mniej płaci jedna osoba. Przewodnik, czyli sam Majewski, wchodzi w cenę biletu.

Wielkość grupyCena za osobę
powyżej 50 osób10 zł
poniżej 50 osób15 zł
poniżej 30 osób20 zł
poniżej 20 osób25 zł
poniżej 10 osób30 zł
Bilet ze zwiedzaniem z przewodnikiem, czas około godziny.

Rodzina 2+2 mieści się w ostatnim wierszu, czyli 120 zł za czterech. Zwiedzanie zaplanowane jest na godzinę, ale goście, którzy tam byli, piszą raczej o dwóch.

Poza biletemCena
Pokaz pracy w kuźni (30 min)od 5 zł za osobę przy grupie powyżej 25 osób do 20 zł przy grupie poniżej 5 osób
Lekcja muzealna (30 min)150 zł od grupy
Zwiedzanie Muzeum Pijaństwa (30 min)150 zł od grupy
Ognisko (2 godziny)200 zł

Lekcje muzealne są cztery: „Naprawa i konserwacja roweru”, „Historia roweru”, „Rower ekologiczny. Pojazd przyszłości” oraz „Czy światu zabraknie energii”. W weekend Majewski prowadzi też naukę kowalstwa. Szkoły i grupy zorganizowane prosi zgłaszać wcześniej, szczególnie w wakacje.

Ceny podajemy za cennikiem na muzeumrowerow.pl, stan na 8 sierpnia 2026. Przed wyjazdem potwierdźcie je telefonicznie.

Godziny otwarcia i jeden telefon, który oszczędza wyjazd

Od 1 kwietnia do 31 października muzeum jest czynne codziennie od 11:00 do 16:00. Poza sezonem zwiedzanie po umówieniu, bo gospodarz otwiera wtedy na telefon. Część portali turystycznych podaje inne godziny, od 10:00 do 18:00 z wolnym poniedziałkiem. My trzymamy się tych ze strony muzeum, a rozbieżność to kolejny powód, żeby zadzwonić.

Numer: 601 81 45 27. Całość prowadzi jedna osoba, więc telefon dzień wcześniej albo rano tego samego dnia to nie formalność, tylko warunek udanego wyjazdu.

Zadzwoń przed wyjazdem601 81 45 27

Całość prowadzi jedna osoba, więc telefon dzień wcześniej to nie formalność, tylko warunek udanego wyjazdu.

Zadzwoń

Z dziećmi: czego się spodziewać

Jazdy próbne odbywają się na dworze, na trawie i betonowej alejce między budynkami. Krótkie spodenki i klapki to zły pomysł. Długie nogawki i buty, które trzymają się stopy, w zupełności wystarczą.

Kto na co wsiądzie, ustala gospodarz i to on pilnuje pierwszych metrów. Najmłodszych zwykle wozi rodzic rikszą albo innym pojazdem z ławką. Starsze dzieci próbują same, a upadek na trawę wliczony jest w atrakcję.

Weźcie wodę i coś do jedzenia. To muzeum urządzone przy domu, nie ośrodek z gastronomią. W ulewny dzień zostaje samo oglądanie, bo próby odbywają się na zewnątrz.

Majewski wprost zaprasza grupy seniorów i osoby z niepełnosprawnością. Teren jest w większości płaski, choć nawierzchnia bywa różna: raz trawa, raz betonowa alejka.

Pokazy jazdy na nietypowych rowerach na podwórku muzeum w Gołębiu
Pokazy na podwórku muzeum w Gołębiu

Jak dojechać

Gołąb leży przy drodze wojewódzkiej 801, między Puławami a Dęblinem, po wschodniej stronie Wisły. Adres muzeum: ulica Puławska 1, 24-100 Gołąb.

SkądOdległośćCzas jazdy
Złoty Klon, Kijanka40 kmok. 36 min
Kazimierz Dolny25 kmok. 40 min
Puławy12 kmok. 20 min
Dęblin12 kmok. 20 min
Warszawa131 kmok. 1 godz. 45 min
Odległości samochodem, najkrótszą trasą.

Od nas jedzie się mostem w Puławach, drogą krajową 12, i promu do tego nie potrzeba. To rzadka wygoda po naszej stronie rzeki. Do Kazimierza Dolnego trzeba się przeprawiać promem albo nadkładać drogi, a do Gołębia nie trzeba ani jednego, ani drugiego, więc wyjazd wychodzi przewidywalny także wtedy, gdy prom nie pływa.

ul. Puławska 1, 24-100 Gołąb · 601 81 45 27 · muzeumrowerow@gmail.com

Co jeszcze jest w Gołębiu

Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, świętego Floriana i świętej Katarzyny stanął tu w latach 1626–1638, z fundacji kanclerza wielkiego koronnego Jerzego Ossolińskiego i miejscowego proboszcza. Ceglane elewacje z kamiennym detalem powstały według wzorników niderlandzkiego architekta Hansa Vredemana de Vries, stąd określenie „renesans niderlandzki”. Historycy sztuki zaliczają budowlę do nurtu renesansu lubelskiego.

Obok stoi Domek Loretański z lat 1634–1638, kopia Santa Casa z włoskiego Loreto. Po tej w Pradze uchodzi za najwierniejszą w Europie. Wchodzi się do środka.

Historii jest tu więcej, niż widać po wsi. W lutym 1656 roku starły się pod Gołębiem wojska Stefana Czarnieckiego ze szwedzką armią Karola X Gustawa. Z tych okolic, znad Wieprza, ruszyło w sierpniu 1920 roku polskie uderzenie, które rozstrzygnęło Bitwę Warszawską.

Jest też prywatne Muzeum Pijaństwa, które Majewski ma we własnym cenniku: pół godziny, 150 zł od grupy. Raczej dla dorosłej części wycieczki.

Dwa dni w okolicy: ogrody i rowery

Samo muzeum zajmuje godzinę, najwyżej dwie. To za mało, żeby jechać po nie przez pół Polski. W parze z Magicznymi Ogrodami w Trzciankach robi się z tego już pełny weekend, bo obie atrakcje leżą po przeciwnych stronach naszego podwórka i do żadnej nie trzeba promu.

Z Kijanki doOdległośćCzas jazdy
Magiczne Ogrody, Trzcianki23 kmok. 24 min
zamek w Janowcu16 kmok. 20 min
Muzeum Nietypowych Rowerów, Gołąb40 kmok. 36 min
Kazimierz Dolny promem z Janowca22 kmok. 40 min z przeprawą

Pierwszy dzień w ogrodach, bo tam schodzi całe popołudnie i dzieci wracają wykończone. Drugi wychodzi lżejszy: rano basen, koło południa wyjazd do Gołębia, godzina u pana Józefa, a w drodze powrotnej Puławy z pałacem Czartoryskich i parkiem. Kto ma siłę na tłum, może zamiast Puław wpaść do Kazimierza Dolnego, bo z Gołębia to raptem 25 kilometrów.

Zostaje jeszcze Dęblin z Muzeum Sił Powietrznych, dwanaście kilometrów za Gołębiem. Dla dziecka, które przed chwilą obracało się w kole do treningu pilotów, to dość naturalny ciąg dalszy. Bliżej nas jest zamek w Janowcu, a resztę pomysłów zebraliśmy na stronie lokalne atrakcje.

Gdzie spać: nasza baza w Kijance

Prowadzimy agroturystykę Złoty Klon w Kijance nad Zwolenką, w gminie Chotcza, na terenie Natura 2000. To mazowiecka strona Wisły. Wieś, nie miasteczko, i tak też to wygląda.

Środek gospodarstwa zajmuje naturalny basen 26 na 13 metrów. Chloru w nim nie ma, wodę czyszczą rośliny w osobnej strefie filtracyjnej. Dno schodzi łagodnie, więc najmłodsi mają swoją płyciznę przy brzegu. Ratownika nie zatrudniamy i mówimy o tym wprost: za dzieci przy wodzie odpowiadają rodzice.

Trzy pokoje dwuosobowe, Koliber, Serce i Motyl, mieszczą się w ośmiokątnym domu z gliny, słomy i drewna. Ściana to kostka słomy, po dziesięć centymetrów gliny od środka i od zewnątrz, a na wierzchu deska elewacyjna. Wychodzi z tego przegroda, która trzyma chłód w lipcowe południe i ciepło w styczniu. Każdy pokój ma wyjście na taras z hamakami, prosto na basen. Łazienka jest wspólna, na korytarzu naprzeciwko drzwi. 186 zł za noc.

Leśny Raj Samotnia to zupełnie co innego: ziemianka wkopana w ziemię, siedemnaście metrów kwadratowych, przeszklona ściana przy łóżku i las za szybą. Temperatura trzyma się tam sama, okrągły rok. Własna łazienka, aneks kuchenny, dwie osoby. 350 zł.

Domek Drewniany z Tarasem stoi na skraju lasu. Pięćdziesiąt metrów, do pięciu osób, własna kuchnia, taras z leżakami. To wybór dla rodziny, która woli gotować u siebie. 485 zł.

Poza tym wiata z letnią kuchnią, lodówką i grillem, miejsce na ognisko z drewnem, prywatna plaża nad Zwolenką, kajaki, trampoliny, domek na drzewie i parking. Rowery też mamy, tyle że zwyczajne. Psy przyjeżdżają z gośćmi.

Czego u nas nie ma: wyżywienia. Ani śniadań, ani obiadów, ani baru. Jest za to wspólna kuchnia otwarta dla wszystkich, więc z małym dzieckiem ugotujecie o szóstej rano, a przy tygodniowym pobycie rodzina oszczędza na tym kilkaset złotych. Wolne terminy i aktualne ceny są na stronie kontaktowej.

A do muzeum zadzwońcie wcześniej: 601 81 45 27. Więcej na muzeumrowerow.pl.

Kijanka nad Zwolenką · 40 km od muzeum

Zostań na noc w Złotym Klonie

Naturalny basen 26×13 m na środku gospodarstwa, pięć pokoi i domek, przyjazna psom baza wypadowa na całą okolicę — do muzeum w Gołębiu 36 minut, bez promu.

Zobacz wszystkie atrakcje w okolicy →
Zamknij
Agroturystyka Złoty Klon

Kijanka 40
27-312 Chotcza
Polska

Kontakt

© Wszystkie prawa zastrzeżone. Agroturystyka Złoty Klon

Zamknij